Pakowanie zajęło mi dwie godziny. W tym czasie ktoś wrócił do domu, chyba German. Jest godzina 15:32 a o 16 przyjedzie kolega mamy by mnie odwieźć do domu. Idę do kuchni, bo przypomniałam sobie że zostawiłam tam moją bransoletkę. Gdy przechodziłam obok gabinetu Germana słyszałam jak z kimś rozmawia. Chyba to nie jest zwykła rozmowa, w jego głosie można łatwo usłyszeć zdenerwowanie. Nie przejmując się tym, dalej szłam do kuchni. Olgi w niej nie ma, zgaduje że jest w ogrodzie, jej śpiew z niego słychać po całym piętrze. Podchodzę do pułki i szukam na niej biżuterii, gdy znalazłam wypadła mi z rąk. Schyliłam się, w tym czasie usłyszałam otwierające się drzwi.
- Wiem, wiem. Nie musisz min powtarzać - to Violetta, rozmawia z kimś przez telefon. Postanowiłam nie podnosić się, trochę sobie posłucham, przecież to nic złego . Violetta nie ma przecież żadnych sekretów.
- Ile razy mam ci powtarzać !? To nic nie da! - Yhym, to może sam to załatwisz? - No oczywiście, to nie twój pomysł - Jeśli ci na tak zależy to sam tego dokonasz. - Okey , później pogadamy, papa Diego.
Brunetka rozłączyła się i wyszła z kuchni.
O czym ona rozmawiała z Diego? Coś on kombinuje a brunetka ma mu pomóc ? Znam Diego i wiem że jeśli coś wymyśli to na 100% wypełni swoje plany. Szkoda że ja i on nie jesteśmy już przyjaciółmi, pamiętam jak zawszę pomagałam mu w jego różnych planach, które zawszę wypalały. No moje to nie koniecznie miały dobre zakończenie ale z pomocą Diego wywijałam się z odpowiedzialności. Każdy nasz przypał nas rozśmieszał, mimo że dorośli nie popierali naszego podejścia do spraw związanych z odpowiedzialnością. No ale co możemy porodzić że nas to bawiło ? Nie ważne, to jest już przeszłość i nigdy już wspomnienia się nie powtórzą. Wstaje z ziemi i wracam do pokoju.
Okey.... jest godzina 15:57 czyli za kilka minut przyjedzie znajomy mamy i zawiezie mnie do domu. Równo o 16 usłyszałam dzwonek do drzwi, następnie wołanie Olgi bym już schodziła. Biorę do ręki walizkę i powoli schodzę po schodach. Oczywiście prawie się z nich nie zwaliłam jak to ja, ale ostatecznie przeżyłam zejście po schodach. W futrynie głównych drzwi stał Ramiro, kolega mam, a obok niego Olga.
- Witaj Ludmiło- przywitał się Ramiro
-Cześć- odpowiedziałam krótko
- Gotowa ? - spytał mężczyzna.
- Yhym- powiedziałam i poszłam w stronę drzwi. Pożegnałam się jeszcze z Olgą i wyszłam. Samochód Ramiro stał na wjeździe, więc weszła do niego nie czekając aż on przyjdzie. Po chwili i on wszedł.
- Chcesz żebym cię od razu zawiózł do domu ?- spytał się nie patrząc na mnie.
- Nie, wole pojechać do Afryki- powiedziałam ironicznie.
- Aż tak tęsknisz za ojcem ?
Dopiero po chwili zrozumiałam o co mu chodzi, przecież powiedziałam że chcę jechać do Afryki a tam mieszka mój ojciec.
- Jak mam tęsknić za osobą, która mnie zostawiła bez słowa?
- Racja, nie było tematu.- następnie odpalił samochód i przez resztę drogi nie rozmawialiśmy.
Przekręcam kluczyk w zamku, następnie popycham drzwi. Rozglądam się po całym pomieszczeniu i stwierdzam , że nie lubię tu przebywać. Jest strasznie ponuro, cicho i brak jakichkolwiek uczuć. Czuje się jak bym weszła do kostnicy. Można by powiedzieć że mieszkam w niej, bo tak tu się czuje , martwa, uwięziona. Ugh.. niech tylko będę miała 18 lat, wtedy zamieszkam w własnym domu. Zostawiam bagaże przy wejściu i idę do kuchni. No oczywiście, zapomniałam że w lodówce nic nie ma do jedzenia. Ugh... będę musiała iść na zakupy. Ale może jutro , dziś jeszcze wytrzymam bez jedzenia, a jutro z rana pójdę po nie i będzie dobrze. A skoro nie mam nic do roboty to zrobię wieczór filmowy. Oglądałam tak do późna aż zasnęłam przy jednym z nich.
KirA
KOMENTUJESZ---> MOTYWUJESZ!!!
O czym ona rozmawiała z Diego? Coś on kombinuje a brunetka ma mu pomóc ? Znam Diego i wiem że jeśli coś wymyśli to na 100% wypełni swoje plany. Szkoda że ja i on nie jesteśmy już przyjaciółmi, pamiętam jak zawszę pomagałam mu w jego różnych planach, które zawszę wypalały. No moje to nie koniecznie miały dobre zakończenie ale z pomocą Diego wywijałam się z odpowiedzialności. Każdy nasz przypał nas rozśmieszał, mimo że dorośli nie popierali naszego podejścia do spraw związanych z odpowiedzialnością. No ale co możemy porodzić że nas to bawiło ? Nie ważne, to jest już przeszłość i nigdy już wspomnienia się nie powtórzą. Wstaje z ziemi i wracam do pokoju.
Okey.... jest godzina 15:57 czyli za kilka minut przyjedzie znajomy mamy i zawiezie mnie do domu. Równo o 16 usłyszałam dzwonek do drzwi, następnie wołanie Olgi bym już schodziła. Biorę do ręki walizkę i powoli schodzę po schodach. Oczywiście prawie się z nich nie zwaliłam jak to ja, ale ostatecznie przeżyłam zejście po schodach. W futrynie głównych drzwi stał Ramiro, kolega mam, a obok niego Olga.
- Witaj Ludmiło- przywitał się Ramiro
-Cześć- odpowiedziałam krótko
- Gotowa ? - spytał mężczyzna.
- Yhym- powiedziałam i poszłam w stronę drzwi. Pożegnałam się jeszcze z Olgą i wyszłam. Samochód Ramiro stał na wjeździe, więc weszła do niego nie czekając aż on przyjdzie. Po chwili i on wszedł.
- Chcesz żebym cię od razu zawiózł do domu ?- spytał się nie patrząc na mnie.
- Nie, wole pojechać do Afryki- powiedziałam ironicznie.
- Aż tak tęsknisz za ojcem ?
Dopiero po chwili zrozumiałam o co mu chodzi, przecież powiedziałam że chcę jechać do Afryki a tam mieszka mój ojciec.
- Jak mam tęsknić za osobą, która mnie zostawiła bez słowa?
- Racja, nie było tematu.- następnie odpalił samochód i przez resztę drogi nie rozmawialiśmy.
Przekręcam kluczyk w zamku, następnie popycham drzwi. Rozglądam się po całym pomieszczeniu i stwierdzam , że nie lubię tu przebywać. Jest strasznie ponuro, cicho i brak jakichkolwiek uczuć. Czuje się jak bym weszła do kostnicy. Można by powiedzieć że mieszkam w niej, bo tak tu się czuje , martwa, uwięziona. Ugh.. niech tylko będę miała 18 lat, wtedy zamieszkam w własnym domu. Zostawiam bagaże przy wejściu i idę do kuchni. No oczywiście, zapomniałam że w lodówce nic nie ma do jedzenia. Ugh... będę musiała iść na zakupy. Ale może jutro , dziś jeszcze wytrzymam bez jedzenia, a jutro z rana pójdę po nie i będzie dobrze. A skoro nie mam nic do roboty to zrobię wieczór filmowy. Oglądałam tak do późna aż zasnęłam przy jednym z nich.
KirA
KOMENTUJESZ---> MOTYWUJESZ!!!
