Kolejny dzień w tym domu nie zaczął się zbyt dobrze ponieważ miałam koszmar przez co spadłam z łóżka. Godzina 4:32 a ja już na nogach. Ciężko mi znowu zasnąć dlatego idę do kuchni by się czegoś napić. Cisza otacza mnie co nie sprawia u mnie radości. Mimo że w domu zawsze tak było to ja i tak tego nie lubiłam, tu przynajmniej jest w ciągu dnia głośno nie tak jak u mnie, cisza. Wlewam sobie soku jabłkowego do szklanki. Przykładam szklankę do ust i za jednym łukiem pije wszytko. Siadam sobie na krzesełku przy blacie. Dźwięk stukających paznokci o blat wypełnia cały dom. Coś jednak przerywa te nieubłaganą ciszę. Czyjeś kroki kierują się w stronę miejsca gdzie się aktualnie znajduje. Przekracza próg drzwi od kuchni a mi ukazuje się Federico.
- Ludmiła co ty tak wcześnie robisz ?- widocznie jest zdziwiony moją osobą w tym pomieszczeniu o tej godzinie.
- Nie chce mi się spać - odpowiadam krótko.
- Ty zawsze tak wcześnie wstajesz ? -podchodzi do szafki i wyjmuje z niej szklankę następnie nalewając soku.
- Zależy.
- Od czego?- upija łyk napoju.
- Od tego czy jestem sama lub od dnia. Czasami w weekend śpię do 7.
- Naprawdę? Dziewczyno kiedy ty odpoczywasz?
- Nie potrzebuje dużo snu by mieć energię. Zresztą jeśli organizm się przyzwyczai to nie odczuwasz już takiego zmęczenia. - mowie obojętnie podpierając brodę o dłonie.
- Wow . Jesteś jak cyborg który......
- Jest bezduszną maszyną , która niszczy wszystko wokół siebie. Tak, wiem- przerwałam mu.
- Nie to chciałem powiedzieć.- zdziwił się moimi słowami
- Naprawdę? A ja myślałam że każdy tak sadzi czyż nie? Każdy z was ocenia mnie jako osoba bezuczuciowa, zaopatrzona w siebie , która żyje jak księżniczka w pięknym domu z szczęśliwą rodziną i wieloma pieniędzmi. Lecz muszę wam powiedzieć że każdy się z was myli. - Niby obojętnie powiedziałam ale czułam jakbym miała się zaraz rozpłakać.
- Ja tak nie sądzę. - powiedział bardzo pewnie.
- Akurat.- zaśmiałem się i wstałam z krzesła by odstawić szklankę do zmywarki
- Nie wierzysz mi ? - podszedł do mnie.
- Mam być szczera? - pokiwał głową - Nie. Nie wierzę, ani trochę.
- Dlaczego jesteś tak mało ufna. Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?
- Nienawidzę cie dlatego że..... po prostu nienawidzę i tyle. Idę do pokoju. - wymieniam go kierując się na górę.
Ten dzień jest okropny. Cały czas mam pecha. Albo coś wyleję albo coś rozwalę albo o coś się uderzę. Cały czas coś mnie irytuje. Zwykły hałas albo słowo wyprowadza mnie z równowagi.
Kieruje się w stronę drzwi pokoju by móc chociaż na chwilę wyjść na zewnątrz. Ciągnę za klamkę jednak ta się nie otwiera. Próbuję drugi raz , trzeci , czwarty a tu dalej nic. Najwyraźniej drzwi się zatrzasnęły. No nie wierzę jestem zamknięta we własnym pokoju. Większego pecha już nie mogę mieć. Wale w drzwi z nadzieją że ktoś mnie usłyszy. Nadzieja matką głupich. Nikogo chyba nie ma w domu. Przeklęte drzwi , przeklęty dom po co w ogóle się zgodziłam tu zamieszkać było by mi lepiej u siebie.
Siedzę pod drzwiami już chyba z godzinę i nikt do tej pory nie wrócił. Słyszę jak drzwi na dole ktoś otwiera przez co szybko wstaje i wale w drzwi by mnie usłyszał. Ktoś chyba się zorientował że wale bo słyszę kroki na schodach. Przykładam głowę do drzwi i wsłuchać się w kroki gdy ktoś szybko otwiera moje drzwi co powoduje że zostaje przewalona na podłogę. Postanawiam się zemścić za to że musiałam tak długo siedzieć zamknięta dlatego też będę udawać że zemdlałam przez uderzenie. Najwidoczniej jestem bardzo dobro aktorką ponieważ ta osoba się nabrała. Przykucnął nade mną po trząsając mną bym się wzbudziła. Nie wytrzymuje i zaczynam się śmiać. Zdezorientowany chłopak siada na podłogę.
- Co to miało być ?- powiedział zaskoczony a zarazem wystraszony.
- No co Federico musiałam siedzieć tu godzinę ponieważ drzwi się zatrzasnęły dlatego chciałam się zemścić za to.- nadal się śmiałam
- I to tak cię śmieszy?! Dziewczyno ja myślałem że coś ci się na serio stało a ty tak po prostu się wygłupiasz! - zaczął na mnie się wydzierać.
- Okey nie było to zbyt dobrym pomysłem. A tak na serio to się o mnie martwiłeś?
- Tak i to bardzo. - powiedział spokojnie.
- Skoro tak to przepraszam nie chciałam aż tak cię z martwić. - zrobiło mi się trochę głupio.
- Powiedzmy że przyjmuję przeprosiny . - uśmiechnął się do mnie o dziwo odwzajemniłam uśmiech. Wstał następnie wyciągnął rękę by mi pomóc wstać.
- Jak jestem już uwolniona to idę coś nareszcie przekąsić.
- Chyba też coś zjem.
Postanowiliśmy że zrobimy sobie krokiety. Ja nalewam do szklanek soku pomarańczowego a Fede smaży krokiety. Już nakładał ostatniego na talerz gdy gorący olej prysnął mu na rękę. Syknął z bólu łapiąc się za nią. Natychmiast do niego podbiegłam , złapałam za rękę i pociągnęłam w stronę kranu. Włożyłam jego rękę pod zimno wodę.
- Dziękuję - spojrzał na mnie jakoś dziwnie i uśmiechnął się.
- Nie ma za co. - również się uśmiechnęłam.
- Mam pytanie? - zapytał.
- Jakie ?
- Dlaczego udajesz kogoś kim nie jesteś? - zamurowało mnie. Dlaczego musiał zadać akurat takie pytanie ? Powoli się od niego odsunęłam.
- O czym ty mówisz ? - udaje że nie wiem o co mu chodzi.
- Dobrze wiesz o co mi chodzi. Próbujesz stać się osobą której wszyscy mają nienawidzić. Jaki jest tego cel ? Czemu nie chcesz się do nikogo zbliżyć ?- patrzy mi prosto w oczy ja jednak i tak się nie dam tak łatwo. Nie muszę mu się zwierzać.
- Chyba coś ci się pomyliło! Wcale nikogo nie udaje! Jest mi dobrze tak jak jest i koniec! - zaczęłam się wydzierać na niego.
- Skoro niczego nie udajesz to czemu się tak denerwujesz gdy o tym wspomniałem? - spytał się z chytrym uśmieszkiem.
- Ja.... Yyy. . wcale się nie denerwuje. Wydaje ci się coś. - zaśmiałam się zdenerwowana.
- Akurat, widzę jak się denerwujesz. Gdybyś nic nie ukrywała to bez problemu spojrzała byś mi w oczy.
- Nie muszę ci nic udowadniać. Jak mówię że nic nie ukrywam to nie ukrywam. Rozumiesz ? - wymijam go nie oczekując na jego odpowiedź i poszłam na górę.
Po całym ciężkim postanowiłam wziąć ciepło kąpiel. Wyszłam z pokoju trzymając w ręce potrzebne rzeczy, podchodzę do drzwi naciskam klamkę ale te się nie otworzyły. No nie, zajęta!! Zrezygnowana wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku biorąc do ręki zeszyt do rysowania. Po godzinie łazienka się zwolniła pozwalając mi się wykąpać. po relaksującej kąpieli poszłam spać.
Kira
Po całym ciężkim postanowiłam wziąć ciepło kąpiel. Wyszłam z pokoju trzymając w ręce potrzebne rzeczy, podchodzę do drzwi naciskam klamkę ale te się nie otworzyły. No nie, zajęta!! Zrezygnowana wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku biorąc do ręki zeszyt do rysowania. Po godzinie łazienka się zwolniła pozwalając mi się wykąpać. po relaksującej kąpieli poszłam spać.
Kira
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz