Czwartek. Już tylko kilka dni i będę mogła wrócić do swojego domu. Już jutro będą moje 17 urodziny, ale nie ciesze się jakoś specjalnie. Jak co roku będę je sama spędzać , jakoś nie lubię dnia moich urodzin. No cóż. Mam tylko nadzieje że nikt nie wie że je jutro mam. Nie ważne jutro będę się o to martwić. Godzina 10:14 , trzeba w końcu wstać. Jeszcze nigdy tak długo nie leżałam w łóżku, ale muszę przyznać że jest bardzo mi dobrze tak bezczynnie leżeć. Jako że dziś bardzo dobrze się czuje postanawiam wyjść na świeże powietrze. Po zrobieniu wszystkich porannych czynności idę na dół. Zobaczyłam Olgę która właśnie wychodził.
- Dzień dobry Olga, idziesz gdzieś?
- Dzień dobry, idę właśnie na zakupy a co chcesz coś? -uśmiechnęła się.
- Nie... to znaczy tak , chce iść z tobą. - uśmiechnęłam się niewinnie , mam nadzieje że ten uśmieszek pomoże w przekonaniu gosposi.
- Oj nie wiem czy powinnaś.
- No proszę. Ja już tu dłużej nie wytrzymam. Do tego spędzając czas na dworze mój mózg się przewietrzy i dostane więcej siły niż leżeć w łóżku cały dzień co nie ?
- No dobrze niech ci będzie. Ale nie przemęczała się zbytnio rozumiesz ? -pokiwałam głową i poszłam za Olgą.
Po dwóch godzinach chodzenia z Olgą poszłam jeszcze do parku by sobie posiedzieć. Gdy już usiadłam na ławkę usłyszałam jakieś śmiechy z tyłu. Odwróciłam się i ujrzałam całą to gromadkę Violetty. Wszyscy są tacy szczęśliwi i uśmiechnięci. Dlaczego tylko ja nie mogę być taka szczęśliwa ? Czemu nie mogę mieć tak kochającej rodziny jak oni ? Życie jest nie fair. Dobra koniec użalania się, nie będę przecież tak tu siedzieć i się gapić na nich. Szybko wstaje co wywołuje u mnie mroczki przed oczami. Gdy już wszystko się unormowało poszłam w stronę domu Castillo.
Będąc już w domu usiadłam na sofie i włączyła sobie jakiś film. Akurat leciał mój ulubiony. W czasie oglądania do domu wparowała Violettka z przyjaciółmi.
- O! Ludmiła oglądasz? - pyta się Violetta.
- Tak a co ?
- No bo wiesz , mieliśmy oglądać film ale skoro ty oglądasz to my pójdziemy. - wszyscy posmutnieli i zaczęli się kierować w stronę wyjścia. Wiem że zrobili tak bym tylko się zgodziła by oni też ze mną oglądali. Przewróciłam teatralne oczami i powiedziałam :
- Okey , Okey jak chcecie to możecie zostać i ze mną pooglądać. - wymusiłam uśmiech. Wszyscy w szybkim tempie znaleźli się na przeciw telewizora.
Po 2 godzinach oglądania filmu opuściłam ich i poszłam do kuchni następnie do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i założyła słuchawki by posłuchać muzyki. W czasie oglądania filmu z nimi jakoś dziwnie się poczułam. Sama nie wiem jak mam nazwać te uczucie ale przyznam szczerze że to bardzo miłe uczucie. Takie jakby ciepło od środka, od bardzo dawna tak się nie czułam. Ostatnio tak się czułam gdy rodzice byli jeszcze razem, wtedy miałam bardzo dobry kontakt z ojcem a mama miała więcej czasu dla mnie i nie kazała mi zostać gwiazdą którą ona nie została. Chciała bym by te uczucie było we mnie cały czas ale według mamy te uczucie to oznaką słabości. Ona sadzi że jeśli mam być kimś to muszę walczyć o swoje nawet czyimś kosztem.
Godzina 20:03 , postanowiłam się przyszykować do snu chociaż nie sądzę że tak szybko zasnę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, znajomi Violetty, postanowili sobie zostać na noc i trochę się pobawić. Ta ich zabawa jest dosyć głośna, szkoda że Germana nie ma, wtedy by ich uciszył. No cóż. Położyłam się na łóżku gdy nagle ktoś wparował do mojego pokoju bez płukania.
- Puka się zanim się włazi- powiedziałam dosyć cicho jak na mnie.
- Sorry następnym razem zapukam. Przyszedłem się spytać czy nie miała byś chęci z nami po śpiewać karaoke- powiedział Fede uśmiechając się zachęcająco. Po krótkim namyśle postanowiłam się zgodzić.
- Mogę po śpiewać bo przypuszczam że dziś już za szybko nie zasnę do tego pokarze wam jak się powinno śpiewać. - chłopak nic nie powiedział tylko uśmiechnął się. Zeszłam z łóżka zakładając moje kapcie i kierując się na dół. Federico szedł za mną nic nie mówiąc jedynie uśmiechając się. Gdy już zeszłam wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni. Pewnie myśleli że nie będę miała chcecie do nich przyjść, sama się dziwię że przyszłam ale nic się takiego nie stanie jak trochę się zabawie.
- Ludmiła, jednak przyszłaś do nas.- uradowana się Franceska.
- I tak nie dacie mi spać wiec co mi szkodzi , przynajmniej obdarzę was moją obecnością. - wszyscy na te słowa zaśmiał się a ja razem z nimi.
Po kilku godzinach zabawy postanowiłam że pójdę do kuchni napić się czegoś. Przez te dni nic nie robienia straciłam tę sprawność fizyczną i szybko zaczęłam się męczyć. Wyjęłam szklankę następnie nalałam wody. Usiadłam na krzesełku obok blatu i skupiłam mój wzrok na szklance. Z transu wyrwał mnie głos Federica.
- Czemu poszłaś ? - spytał smutny. Dziwne wydawało mi się że posmutniał gdy poszłam ale to pewnie takie moje urojenia.
- Przyszłam się napić.- odpowiedziałam bez uczuciowo wzdychając.
- Wszystko Okey? - spytał zmartwiony siadając na przeciw.
- Tak wszystko jest wspaniałe. Jestem szczęśliwa i nie mam żadnych problemów. Po prostu życie jak z bajki. - uśmiechnęłam się sztucznie. Chyba go nie przekonałam bo zrobił skrzywioną minę.
- Sama nie wierzysz w to co mówisz a myślisz że ja się na biorę?
- Tak to znaczy nie. Ja mówię prawdę , wszystko jest ok. - próbowałam być jak najbardziej przekonująca.
- Doprawdy wszystko jest ok? To czemu masz tako zabito minę i do tego kłamiesz? - pyta się. Skąd on wie że kłamie , przecież jestem dobro aktorką. Przez tyle lat udawałam i nikt się nie kapnął a tu nagle wyskakuje Federico i nie nabiera się na tę ściemę.
- J-j-ja nie kłamie rozumiesz. To coś tobie się wydaje. - zaśmiałam się nerwowo.
- To czemu się tak jąkasz?
- Ja się nie jąkam! - powiedziałam głośną.
- To czemu się tak unosisz? Przecież ja się tylko pytam.
- Wiesz co mam dosyć tej głupiej rozmowy. Jestem zmęczona , idę spać. - wstaje i odchodzę.
- Unikasz rozmowy. To kolejny znak! - mówi zanim opuściłam pomieszczenie. Nie będzie mi wmawia że kłamie co to to nie. Co z tego że kłamie , nie musi o tym wiedzieć.
Gdy wróciłam do pokoju od razu położyłam się spać , nie przeszkodziły mi nawet głosy z dołu po prosto zasnęłam jak kamień.
KirA
Będąc już w domu usiadłam na sofie i włączyła sobie jakiś film. Akurat leciał mój ulubiony. W czasie oglądania do domu wparowała Violettka z przyjaciółmi.
- O! Ludmiła oglądasz? - pyta się Violetta.
- Tak a co ?
- No bo wiesz , mieliśmy oglądać film ale skoro ty oglądasz to my pójdziemy. - wszyscy posmutnieli i zaczęli się kierować w stronę wyjścia. Wiem że zrobili tak bym tylko się zgodziła by oni też ze mną oglądali. Przewróciłam teatralne oczami i powiedziałam :
- Okey , Okey jak chcecie to możecie zostać i ze mną pooglądać. - wymusiłam uśmiech. Wszyscy w szybkim tempie znaleźli się na przeciw telewizora.
Po 2 godzinach oglądania filmu opuściłam ich i poszłam do kuchni następnie do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i założyła słuchawki by posłuchać muzyki. W czasie oglądania filmu z nimi jakoś dziwnie się poczułam. Sama nie wiem jak mam nazwać te uczucie ale przyznam szczerze że to bardzo miłe uczucie. Takie jakby ciepło od środka, od bardzo dawna tak się nie czułam. Ostatnio tak się czułam gdy rodzice byli jeszcze razem, wtedy miałam bardzo dobry kontakt z ojcem a mama miała więcej czasu dla mnie i nie kazała mi zostać gwiazdą którą ona nie została. Chciała bym by te uczucie było we mnie cały czas ale według mamy te uczucie to oznaką słabości. Ona sadzi że jeśli mam być kimś to muszę walczyć o swoje nawet czyimś kosztem.
Godzina 20:03 , postanowiłam się przyszykować do snu chociaż nie sądzę że tak szybko zasnę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, znajomi Violetty, postanowili sobie zostać na noc i trochę się pobawić. Ta ich zabawa jest dosyć głośna, szkoda że Germana nie ma, wtedy by ich uciszył. No cóż. Położyłam się na łóżku gdy nagle ktoś wparował do mojego pokoju bez płukania.
- Puka się zanim się włazi- powiedziałam dosyć cicho jak na mnie.
- Sorry następnym razem zapukam. Przyszedłem się spytać czy nie miała byś chęci z nami po śpiewać karaoke- powiedział Fede uśmiechając się zachęcająco. Po krótkim namyśle postanowiłam się zgodzić.
- Mogę po śpiewać bo przypuszczam że dziś już za szybko nie zasnę do tego pokarze wam jak się powinno śpiewać. - chłopak nic nie powiedział tylko uśmiechnął się. Zeszłam z łóżka zakładając moje kapcie i kierując się na dół. Federico szedł za mną nic nie mówiąc jedynie uśmiechając się. Gdy już zeszłam wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni. Pewnie myśleli że nie będę miała chcecie do nich przyjść, sama się dziwię że przyszłam ale nic się takiego nie stanie jak trochę się zabawie.
- Ludmiła, jednak przyszłaś do nas.- uradowana się Franceska.
- I tak nie dacie mi spać wiec co mi szkodzi , przynajmniej obdarzę was moją obecnością. - wszyscy na te słowa zaśmiał się a ja razem z nimi.
Po kilku godzinach zabawy postanowiłam że pójdę do kuchni napić się czegoś. Przez te dni nic nie robienia straciłam tę sprawność fizyczną i szybko zaczęłam się męczyć. Wyjęłam szklankę następnie nalałam wody. Usiadłam na krzesełku obok blatu i skupiłam mój wzrok na szklance. Z transu wyrwał mnie głos Federica.
- Czemu poszłaś ? - spytał smutny. Dziwne wydawało mi się że posmutniał gdy poszłam ale to pewnie takie moje urojenia.
- Przyszłam się napić.- odpowiedziałam bez uczuciowo wzdychając.
- Wszystko Okey? - spytał zmartwiony siadając na przeciw.
- Tak wszystko jest wspaniałe. Jestem szczęśliwa i nie mam żadnych problemów. Po prostu życie jak z bajki. - uśmiechnęłam się sztucznie. Chyba go nie przekonałam bo zrobił skrzywioną minę.
- Sama nie wierzysz w to co mówisz a myślisz że ja się na biorę?
- Tak to znaczy nie. Ja mówię prawdę , wszystko jest ok. - próbowałam być jak najbardziej przekonująca.
- Doprawdy wszystko jest ok? To czemu masz tako zabito minę i do tego kłamiesz? - pyta się. Skąd on wie że kłamie , przecież jestem dobro aktorką. Przez tyle lat udawałam i nikt się nie kapnął a tu nagle wyskakuje Federico i nie nabiera się na tę ściemę.
- J-j-ja nie kłamie rozumiesz. To coś tobie się wydaje. - zaśmiałam się nerwowo.
- To czemu się tak jąkasz?
- Ja się nie jąkam! - powiedziałam głośną.
- To czemu się tak unosisz? Przecież ja się tylko pytam.
- Wiesz co mam dosyć tej głupiej rozmowy. Jestem zmęczona , idę spać. - wstaje i odchodzę.
- Unikasz rozmowy. To kolejny znak! - mówi zanim opuściłam pomieszczenie. Nie będzie mi wmawia że kłamie co to to nie. Co z tego że kłamie , nie musi o tym wiedzieć.
Gdy wróciłam do pokoju od razu położyłam się spać , nie przeszkodziły mi nawet głosy z dołu po prosto zasnęłam jak kamień.
KirA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz