Translate

sobota, 28 listopada 2015

Opowiadanie4*

Czwartek. Już tylko kilka dni i będę mogła wrócić do swojego domu. Już jutro będą moje 17 urodziny, ale nie ciesze się jakoś specjalnie. Jak co roku będę je sama spędzać , jakoś nie lubię dnia moich urodzin. No cóż. Mam tylko nadzieje że nikt nie wie że je jutro mam. Nie ważne jutro będę się o to martwić. Godzina 10:14 , trzeba w końcu wstać. Jeszcze nigdy tak długo nie leżałam w łóżku, ale muszę przyznać że jest bardzo mi dobrze tak bezczynnie leżeć. Jako że dziś bardzo dobrze się czuje postanawiam wyjść na świeże powietrze. Po zrobieniu wszystkich porannych czynności idę na dół. Zobaczyłam Olgę która właśnie wychodził.
- Dzień dobry Olga, idziesz gdzieś?
- Dzień dobry, idę właśnie na zakupy a co chcesz coś? -uśmiechnęła się.
- Nie... to znaczy tak , chce iść z tobą. - uśmiechnęłam się niewinnie , mam nadzieje że ten uśmieszek pomoże w przekonaniu gosposi.
- Oj nie wiem czy powinnaś.
- No proszę. Ja już tu dłużej nie wytrzymam. Do tego spędzając czas na dworze mój mózg się przewietrzy i dostane więcej siły niż leżeć w łóżku cały dzień co nie ?
- No dobrze niech ci będzie. Ale nie przemęczała się zbytnio rozumiesz ? -pokiwałam głową i poszłam za Olgą.
Po dwóch godzinach chodzenia z Olgą poszłam jeszcze do parku by sobie posiedzieć. Gdy już usiadłam na ławkę usłyszałam jakieś śmiechy z tyłu. Odwróciłam się i ujrzałam całą to gromadkę Violetty. Wszyscy są tacy szczęśliwi i uśmiechnięci. Dlaczego tylko ja nie mogę być taka szczęśliwa ? Czemu nie mogę mieć tak kochającej rodziny jak oni ? Życie jest nie fair. Dobra koniec użalania się, nie będę przecież tak tu siedzieć i się gapić na nich. Szybko wstaje co wywołuje u mnie mroczki przed oczami. Gdy już wszystko się unormowało poszłam w  stronę domu Castillo. 
Będąc już w domu usiadłam na sofie i włączyła sobie jakiś film. Akurat leciał mój ulubiony. W czasie oglądania do domu wparowała Violettka z przyjaciółmi. 
- O! Ludmiła oglądasz? - pyta się Violetta. 
- Tak a co ? 
- No bo wiesz , mieliśmy oglądać film ale skoro ty oglądasz to my pójdziemy. - wszyscy posmutnieli  i zaczęli się kierować w stronę wyjścia. Wiem że zrobili  tak bym tylko się zgodziła by oni też ze mną oglądali. Przewróciłam teatralne oczami i  powiedziałam : 
- Okey , Okey jak chcecie to możecie zostać i ze mną pooglądać. - wymusiłam uśmiech. Wszyscy w szybkim tempie znaleźli się na przeciw telewizora. 
Po 2 godzinach oglądania filmu opuściłam ich i poszłam do kuchni następnie do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i założyła słuchawki by posłuchać muzyki. W czasie oglądania filmu z nimi jakoś dziwnie się poczułam. Sama nie wiem jak mam nazwać te uczucie ale przyznam szczerze że to bardzo miłe uczucie. Takie jakby ciepło od środka, od bardzo dawna tak się nie czułam. Ostatnio tak się czułam gdy rodzice byli jeszcze razem, wtedy miałam bardzo dobry kontakt z ojcem a mama miała więcej czasu dla mnie i nie kazała mi zostać gwiazdą którą ona nie została. Chciała bym by te uczucie było we mnie cały czas ale według mamy te uczucie to oznaką słabości. Ona sadzi że jeśli mam być kimś to muszę walczyć o swoje nawet czyimś kosztem. 
Godzina 20:03 , postanowiłam się przyszykować do snu chociaż nie sądzę że tak szybko zasnę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, znajomi Violetty, postanowili sobie zostać na noc i trochę się pobawić. Ta ich zabawa jest dosyć głośna,  szkoda że Germana nie ma, wtedy by ich uciszył. No cóż. Położyłam się na łóżku gdy nagle ktoś wparował do mojego pokoju bez płukania. 
- Puka się zanim się włazi- powiedziałam dosyć cicho jak na mnie.
- Sorry następnym razem zapukam. Przyszedłem się spytać czy nie miała byś chęci z nami po śpiewać karaoke- powiedział Fede uśmiechając się zachęcająco. Po krótkim namyśle postanowiłam się zgodzić.
- Mogę po śpiewać bo przypuszczam że dziś już za szybko nie zasnę do tego pokarze wam jak się powinno śpiewać. - chłopak nic nie powiedział tylko uśmiechnął się. Zeszłam z łóżka zakładając moje kapcie i kierując się na dół. Federico szedł za mną nic nie mówiąc jedynie uśmiechając się. Gdy już zeszłam wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni. Pewnie myśleli że nie będę miała chcecie do nich przyjść, sama się dziwię że przyszłam ale nic się takiego nie stanie jak trochę się zabawie. 
- Ludmiła, jednak przyszłaś do nas.- uradowana się Franceska.
- I tak nie dacie mi spać wiec co mi szkodzi , przynajmniej obdarzę was moją obecnością. - wszyscy na te słowa zaśmiał się a ja razem z nimi. 
Po kilku godzinach zabawy postanowiłam że pójdę do kuchni napić się czegoś. Przez te dni nic nie robienia straciłam tę sprawność fizyczną i szybko zaczęłam się męczyć. Wyjęłam szklankę następnie nalałam wody. Usiadłam na krzesełku obok blatu i skupiłam mój wzrok na szklance. Z transu wyrwał mnie głos Federica. 
- Czemu poszłaś ? - spytał smutny. Dziwne wydawało mi się że posmutniał gdy poszłam ale to pewnie takie moje urojenia.
- Przyszłam się napić.- odpowiedziałam bez uczuciowo wzdychając. 
- Wszystko Okey? - spytał zmartwiony siadając na przeciw.
- Tak wszystko jest wspaniałe. Jestem szczęśliwa i  nie mam żadnych problemów. Po prostu życie jak z bajki. - uśmiechnęłam się sztucznie. Chyba go nie przekonałam bo zrobił skrzywioną minę.
- Sama nie wierzysz w to co mówisz a myślisz że ja się na biorę? 
- Tak to znaczy nie. Ja mówię prawdę , wszystko jest ok. - próbowałam być jak najbardziej przekonująca. 
- Doprawdy wszystko jest ok? To czemu masz tako zabito minę i do tego kłamiesz? - pyta się. Skąd on wie że kłamie , przecież jestem dobro aktorką. Przez tyle lat udawałam i nikt się nie kapnął a tu nagle wyskakuje Federico i nie nabiera się na tę ściemę.
- J-j-ja nie kłamie rozumiesz. To coś tobie się wydaje. - zaśmiałam się nerwowo.
- To czemu się tak jąkasz? 
- Ja się nie jąkam! - powiedziałam głośną.
- To czemu się tak unosisz?  Przecież ja się tylko pytam.
- Wiesz co mam dosyć tej głupiej rozmowy. Jestem zmęczona , idę spać. - wstaje i odchodzę.
- Unikasz rozmowy. To kolejny znak! - mówi zanim opuściłam pomieszczenie. Nie będzie mi wmawia że kłamie co to to nie. Co z tego że kłamie , nie musi o tym wiedzieć.
Gdy wróciłam do pokoju od razu położyłam się spać , nie przeszkodziły mi nawet głosy z dołu po prosto zasnęłam jak kamień. 


                                                                                        KirA

Opowiadanie3*

Kolejny dzień w tym domu nie zaczął się zbyt dobrze ponieważ miałam koszmar przez co spadłam z łóżka. Godzina 4:32 a ja już na nogach. Ciężko mi znowu zasnąć dlatego idę do kuchni by się czegoś napić. Cisza otacza mnie co nie sprawia u mnie radości. Mimo że w domu zawsze tak było to ja i tak tego nie lubiłam, tu przynajmniej jest w ciągu dnia głośno nie tak jak u mnie, cisza. Wlewam sobie soku jabłkowego do szklanki. Przykładam szklankę do ust i za jednym łukiem pije wszytko. Siadam sobie na krzesełku przy blacie. Dźwięk stukających  paznokci o blat wypełnia cały dom. Coś jednak przerywa te nieubłaganą ciszę. Czyjeś kroki kierują się w stronę miejsca gdzie się aktualnie znajduje. Przekracza próg drzwi od kuchni a mi ukazuje się Federico.
- Ludmiła co ty tak wcześnie robisz ?- widocznie jest zdziwiony moją osobą w tym pomieszczeniu o tej godzinie.
- Nie chce mi się spać - odpowiadam krótko.
- Ty zawsze tak wcześnie wstajesz ? -podchodzi do szafki i wyjmuje z niej szklankę następnie nalewając soku.
- Zależy.
- Od czego?- upija łyk napoju.
- Od tego czy jestem sama lub od dnia. Czasami w weekend śpię do 7.
- Naprawdę? Dziewczyno kiedy ty odpoczywasz?
- Nie potrzebuje dużo snu by mieć energię. Zresztą jeśli organizm się przyzwyczai to nie odczuwasz już takiego zmęczenia. - mowie obojętnie podpierając brodę o dłonie.
- Wow . Jesteś jak cyborg który......
- Jest bezduszną maszyną , która niszczy wszystko wokół siebie. Tak, wiem- przerwałam mu.
- Nie to chciałem powiedzieć.- zdziwił się moimi słowami
- Naprawdę? A ja myślałam że każdy tak sadzi czyż nie? Każdy z was ocenia mnie jako osoba bezuczuciowa, zaopatrzona w siebie , która żyje jak księżniczka w pięknym domu z szczęśliwą rodziną i wieloma pieniędzmi. Lecz muszę wam powiedzieć że każdy się z was myli. - Niby obojętnie powiedziałam ale czułam jakbym miała się zaraz rozpłakać.
- Ja tak nie sądzę. - powiedział bardzo pewnie.
- Akurat.- zaśmiałem się i wstałam z krzesła by odstawić szklankę do zmywarki
- Nie wierzysz mi ? - podszedł do mnie.
- Mam być szczera? - pokiwał głową - Nie. Nie wierzę, ani trochę.
- Dlaczego jesteś tak mało ufna. Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?
- Nienawidzę cie dlatego że..... po prostu nienawidzę i tyle. Idę do pokoju. - wymieniam go kierując się na górę.

Ten dzień jest okropny. Cały czas mam pecha. Albo coś wyleję albo coś rozwalę albo o coś się uderzę.  Cały czas coś mnie irytuje. Zwykły hałas albo słowo wyprowadza mnie z równowagi.
Kieruje się w stronę drzwi pokoju by móc chociaż na chwilę wyjść na zewnątrz. Ciągnę za klamkę jednak ta się nie otwiera. Próbuję drugi raz , trzeci , czwarty a tu dalej nic. Najwyraźniej drzwi się zatrzasnęły. No nie wierzę jestem zamknięta we własnym pokoju. Większego pecha już nie mogę mieć. Wale w drzwi z nadzieją że ktoś mnie usłyszy. Nadzieja matką głupich. Nikogo chyba nie ma w domu. Przeklęte drzwi , przeklęty dom po co w ogóle się zgodziłam tu zamieszkać było by mi lepiej u siebie.
Siedzę pod drzwiami już chyba z godzinę i nikt do tej pory nie wrócił. Słyszę jak drzwi na dole ktoś otwiera przez co szybko wstaje i wale w drzwi by mnie usłyszał. Ktoś chyba się zorientował że wale bo słyszę kroki na schodach. Przykładam głowę do drzwi i wsłuchać się w kroki gdy ktoś szybko otwiera moje drzwi co powoduje że zostaje przewalona na podłogę. Postanawiam się zemścić za to że musiałam tak długo siedzieć zamknięta dlatego też będę udawać że zemdlałam przez uderzenie. Najwidoczniej jestem bardzo dobro aktorką ponieważ ta osoba się nabrała. Przykucnął nade mną po trząsając mną bym się wzbudziła. Nie wytrzymuje i zaczynam się śmiać. Zdezorientowany chłopak siada na podłogę.
- Co to miało być ?- powiedział zaskoczony a zarazem wystraszony.
- No co Federico musiałam siedzieć tu godzinę ponieważ drzwi się zatrzasnęły dlatego chciałam się zemścić za to.- nadal się śmiałam
- I to tak cię śmieszy?! Dziewczyno ja myślałem że coś ci się na serio stało a ty tak po prostu się wygłupiasz! - zaczął na mnie się wydzierać.
- Okey nie było to zbyt dobrym pomysłem. A tak na serio to się o mnie martwiłeś?
- Tak i to bardzo. -  powiedział spokojnie.
- Skoro tak to przepraszam nie chciałam aż tak cię z martwić. - zrobiło mi się trochę głupio.
- Powiedzmy że przyjmuję przeprosiny . - uśmiechnął się do mnie o dziwo odwzajemniłam uśmiech. Wstał następnie wyciągnął rękę by mi pomóc wstać.
- Jak jestem już uwolniona to idę coś nareszcie przekąsić.
- Chyba też coś zjem.
Postanowiliśmy że zrobimy sobie krokiety. Ja nalewam do szklanek soku pomarańczowego a Fede smaży krokiety. Już nakładał ostatniego na talerz gdy gorący olej prysnął mu na rękę. Syknął z bólu łapiąc się za nią. Natychmiast do niego podbiegłam , złapałam za rękę i pociągnęłam w stronę kranu. Włożyłam jego rękę pod zimno wodę.
- Dziękuję -  spojrzał na mnie jakoś dziwnie i uśmiechnął się.
- Nie ma za co. - również się uśmiechnęłam.
- Mam pytanie? - zapytał.
- Jakie ?
- Dlaczego udajesz kogoś kim nie jesteś? - zamurowało mnie. Dlaczego musiał zadać akurat takie pytanie ? Powoli się od niego odsunęłam.
- O czym ty mówisz ? - udaje że nie wiem o co mu chodzi.
- Dobrze wiesz o co mi chodzi. Próbujesz stać się osobą której wszyscy mają nienawidzić. Jaki jest tego cel ? Czemu nie chcesz się do nikogo zbliżyć ?- patrzy mi prosto w oczy ja jednak i tak się nie dam tak łatwo. Nie muszę mu się zwierzać.
- Chyba coś ci się pomyliło! Wcale nikogo nie udaje! Jest mi dobrze tak jak jest i koniec! - zaczęłam się wydzierać na niego.
- Skoro niczego nie udajesz to czemu się tak denerwujesz gdy o tym wspomniałem? - spytał się z chytrym uśmieszkiem.
- Ja.... Yyy. . wcale się nie denerwuje. Wydaje ci się coś. - zaśmiałam się zdenerwowana.
- Akurat, widzę jak się denerwujesz. Gdybyś nic nie ukrywała to bez problemu spojrzała byś mi w oczy.
- Nie muszę ci nic udowadniać. Jak mówię że nic nie ukrywam to nie ukrywam. Rozumiesz ? -  wymijam go nie oczekując na jego odpowiedź i poszłam na górę.

Po całym ciężkim postanowiłam wziąć ciepło kąpiel. Wyszłam z pokoju trzymając w ręce potrzebne rzeczy, podchodzę do drzwi naciskam klamkę ale te się nie otworzyły. No nie, zajęta!! Zrezygnowana wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku biorąc do ręki zeszyt do rysowania. Po godzinie łazienka się zwolniła pozwalając mi się wykąpać. po relaksującej kąpieli poszłam spać.  


                                                                                               Kira